poniedziałek, 10 września 2012

Piła Tango

dziewiąty wrzesień Piła półmaraton

pobudka o 6 45
śniadanie makaron , kawa
wyjazd po Damiana 7 45
dojazd po Basię o 8 00
kierunek Piła

mgła jak cholera
wciąż i wciąż , termometr pokazuje 13 stopni

a na miejscu ....
tada !!

jak latem . sloneczko , przejrzyście , pieknie i coraz cieplej
zaparkowałem w centrum (nie wiem czy Piła ma centrum), poprawka , zaparkowałem nie daleko szkoły gdzie wydają pakiety

Zawsze tak jest do mojego nazwiska jest największa kolejka , chociaż może do numeru ...., jak kurde do numeru ?
koszulek nie było w rozmiarze jak chciałem , typowe
tak jak w Grodzisku nie było typowych szlafroków

-Nie ma . Nie ma . Nie ma ....
- A co jest ?
-Ja jestem !!

Przebraliśmy się w aucie , w centrum (?),
nie wiem jak to jest ale tylko raz korzystałem z szatni . O nie ! Dwa razy . Raz w Kościenie i raz w Trzemesznie , ale to na koniec . Szatnie gości , dobrze pamiętam , a może gospodarzy , zamroczony byłem ... ale błoto było na podłodze , tego jestem pewny


Poszliśmy na metę ,
poszliśmy na start
po drodze spotkałem samolot i koleżankę z pracy
Rozgrzewka w parku .


Nie wiem do końca na co liczyłem przed startem . na złamanie dwóch godzin , czy trening przed maratonem poznańskim , trzynastym zresztą ,
byłem umówiony z kolesiem z forum , z Marcinem

a jednak się zjawił , tak jak uprzedzał w koszulce maniaców ,
podszedłem, grzecznie się przedstawiłem , ą, ę
-Jaki plan ?
A właśnie , w zeszłym miesiącu kupiłem książkę Galloweya o maratonie . Tak mi przypasiła , że zacząłem stosować jego styl . Kolega Marcin też polubił jego styl i tak się zgadaliśmy .
Mieliśmy iść minutę i biec cztery , ale Maniac jest po kontuzji zdecydował 1 na  3 . I bardzo dobrze .
Wystartowaliśmy jako ostatni .
Dobrze że chłop miał taki duży zegarek co liczył mu te przerwy minuta na trzy bo na moim stoperze bym się nie doliczył , a już po 10 km na pewno .
Szliśmy sobie ten nasz półmaraton czasem biegliśmy i o dziwo , to było niesamowite , pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłem , uwaga, WYPRZEDZAŁEM ...

Było cudownie , tępo pozwalało na swobodną konwersację , brak zmęczenie , dzieci rzucały płatki kwiatów pod nogi , starsze dziewczyny rzucały biustonosze , przybijałem piątki, podawano nam napoje do picia  było ekstra !
Ta sielanka trwała do 15 km , czułem że mogę góry przenosić , podziękowałem Marcinowi i pobiegałem dalej sam , zmieniając taktykę na 1/4 .
dalej wyprzedzałem, to było niesamowite
Starałem się .
Na finiszu trochę przesadziłem , na mecie zakręciło mi się w głowie i musiałem sobie przysiąść .
Niestety Damiana nie dogoniłem , koleś okazał się za dobry , połówkę zrobił 2:02 ja przebiegłem w 2:15 są to czasy netto Basia przebiegła w 2:18 a Marcin w 2:16



epilog

naprawdę super , polecam , dla wszystkich którzy nie wierzą w swoje siły , polecam , dzisiaj jest poniedziałek , nie odczuwam żadnych niedyspozycji mięśniowych , nie jestem typem wyczynowca ,
Wystartuje w maratonie i będzie to wyglądało jak w Pile , Marcin na pewno też pobiegnie .
Zapraszam wszystkich chętnych, niezdecydowanych na wspólne pokonanie 42km w Poznaniu

pozdrawiam