czwartek, 18 lipca 2013

Władysław w Pobiedziskach .

Endorfiny . Cały czas . Ale juZ nie podczas biegu , teraz dopiero nazajutrz .

Pobiedziska 2012 , półmaraton .
Jak zwykle nie przygotowany , za mało wybiegania , żadnych podbiegów , żadnych interwałów .
Tylko tak zwyczajnie rozbiegany trzy razy w tygodniu .

Pojechaliśmy w dwójkę z Przemkiem , chłopak debiutuje .
Przed biegiem spotkalismy Kasię naszą przodowniczkę . Kaśka podeszła bardzo lużno do zawodów , zapomniała czipa ....
- Pociągnę Cię - mówi
Znowu zrobiłem to samo co zawsze .
ZA SZYBKO

Pierwsze pięć kilometrów zrobiłem za zającem , dalej zając pobiegł sam .
A ostrzegali że górki .
Walka , walka , walka

Co mam tu pisać , było do dupy , biegłem za szybko , zatkało mnie i było po wszystkim.
Systematycznie gubiłem zapas zdobyty na początku . Czasem przechodziłem w marsz .
Nie było klopotu z wydolności  tylko jak zawsze z siłą :/

Dobiegłem z czasem 2:02 no nie ma się czym chwalić .
Mam problem z mobilizacją, jak mam za cięzko to odpuszczam , a to złe.

Jedyny progres jaki uczyniłem to taki  że w poniedziałek  juz mnie nosiło aby pobiegać . i
nic mnie nie boli .
Wniosek ;
-za mało z siebie daję na zawodach lub tak się już przyzwyczaiłem do 20 km

A Przemysław przeszedł samego siebie
Gratulację !!!!
Pierwszy półmaraton ukończony .

Widzimy się w sobotę w Zaniemyślu .